Problem spod ogona: gruczoły okołoodbytowe
Co to są gruczoły okołoodbytowe i jak należy o nie dbać? Psy i koty mają po dwa gruczoły okołoodbytowe po obu stronach odbytu. Nie są one widoczne gołym okiem. Gruczoły te służą do wzajemnej komunikacji i zaznaczania terenu, dlatego psy na spacerach obwąchują się wzajemnie pod ogonem. My mówimy sobie cześć,
a psy się po prostu obwąchują. Niektóre psy czy koty nie radzą sobie z regularnym uwalnianiem wydzieliny z tych struktur. Dlaczego? Na przykład przez nieprawidłowe ich położenie, czy zaburzenia żołądkowo-jelitowe, czyli zbyt miękką konsystencję kału, przez co nie ma odpowiedniego nacisku na te gruczoły i nie uwalniana jest z nich zalegająca wydzielina.
Zmniejszona częstotliwość wypróżnień będzie również sprzyjała przepełnieniu tych gruczołów. A co jeszcze? Otyłość. Alergie, infekcje czy nowotwory odbytu. Rasy, które dość często zmagają się z tym problemem to buldożki francuskie, shih tzu, mopsy, maltańczyki, cavaliery czy labradory. Musicie wiedzieć, że przepełnione gruczoły wywołują duży dyskomfort i ból, powodując wylizywanie odbytu przez Twojego zwierzaka i tzw.
saneczkowanie, czyli po prostu szorowanie tyłkiem po podłodze. Psy próbują w ten sposób się podrapać, czym jeszcze bardziej podrażniają sobie skórę. Inne objawy to pozostawianie małych kropli cuchnącej wydzieliny w domu. Na pewno się z tym spotkaliście. A także problemy z siadaniem, obrzęk jedno lub obustronny pod ogonem.
Jeśli zauważysz takie sygnały, musisz jak najszybciej udać się do lekarza weterynarii, który opróżni gruczoły. Lepiej nie robić tego samemu, ponieważ możecie je uszkodzić. Często pytacie, czy jest to zabieg bolesny. Otóż zależy to od stopnia przepełnienia tych gruczołów. Czas Twojej reakcji jest tu istotny, bo bagatelizowanie wymienionych objawów może skutkować zapaleniem gruczołów okołoodbytowych.
Nazywam się Marta
i zapraszam Was do wspólnej podróży Okiem Veta...

Nazywam się Marta Parzych-Paluszewska i od 2001 roku z pasją oddaję się praktyce weterynaryjnej. Od chwili, gdy rozpoczęłam swoją przygodę z medycyną weterynaryjną, każdy dzień przynosi mi nowe wyzwania oraz możliwość niesienia pomocy moim czworonożnym pacjentom.
Skomentuj